Album
 
 
 
 
Mediolan (Milano)
 

Mediolan to drugie co do wielkości miasto we Włoszech i równocześnie największy ośrodek przemysłowy tego kraju. Jest jedną ze światowych stolic mody i wzornictwa (według niektórych jest tą jedyną). Trafiłem do Mediolanu w ramach podróży służbowej w lutym 2009 roku. Paskudna pora roku w Gdańsku odkąd po śnieżnych i mroźnych zimach pozostały tylko wspomnienia. Kontrast był niesamowity. Nie dość, że było słonecznie, to jeszcze do tego ciepło. Termometr na jednym z budynków w Mediolanie pokazywał 20 stopni! Giuseppe, który z ramienia firmy, której byłem gościem, oprowadzał mnie po mieście, hamował mój entuzjazm, tłumacząc, że ten termometr jest uszkodzony i pokazuje o kilka stopni więcej, niż jest w rzeczywistości. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że fontanny tryskały wodą, ludzie leżeli na trawnikach, a na klombach kwitły kwiaty. To był odpowiednik tego, co u nas można zobaczyć najwcześniej w końcu kwietnia. Jednak temperatura to nie wszystko. Już na lotnisku dech w piersiach zatkał mi widok Alp prężących muskuły na horyzoncie. A potem autostrada. Może i Włosi mieli pecha z tym Mussolinim, ale kiedy już się przytrafi nieszczęście w postaci nie liczących się z życiem ludzkim rządów, to miło, kiedy oprócz grobów coś po tym zostaje. My w Polsce grobów i tragedii do rozpamiętywania mamy więcej, ale infrastrukturę w opłakanym stanie.

Mediolan nie posiada zabytków w takich ilościach, jak inne znane miasta włoskie, ale i tak cieszyłem się z możliwości ich obejrzenia w ciągu tych kilku godzin, które udało mi się wygospodarować. Nie udało mi się, niestety, zobaczyć "Ostatniej wieczerzy" Leonarda da Vinci. Fresk jest oblegany przez turystów i zapisy trzeba robić w internecie z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Skupiłem się więc na podziwianiu kościołów i zwiedzeniu Pinakoteki Brera.

To moja pierwsza wizyta we Włoszech, więc natychmiast rzuciły mi się w oczy różnice dotyczące porządku dnia, a konkretnie rozłożenia posiłków w ciągu dnia. Nie chodzi przy tym tylko o porę dnia, kiedy przeciętny Włoch je, ale też o to, co i ile je. Zaczyna dzień od lekkiego śniadania, którego głównym elementem jest kawa. Do tego bułka z dżemem lub maksymalnie z serkiem topionym. No i owoce. Nie ma żadnych wędlin, czy żółtego sera. W porze, którą w Polsce określilibyśmy obiadową, Włosi mają przerwę w pracy. Restauracje zapełniają się tłumami klientów. Jednak nie sięgają oni po kartę dań. Restauracja ma przygotowane na ten czas parę dań, które jest w stanie podać prawie natychmiast. Oczywiście klient może sięgnąć po kartę, ale wtedy musi się liczyć z dłuższym czekaniem, a na to nie może sobie pozwolić. Ma przecież tylko przerwę w pracy, a do tego na stolik czeka już kolejna grupa chętnych, bo restauracje nie są w stanie w tym samym czasie pomieścić takiej liczby klientów. Restauracje przypominają o tej porze raczej stołówki przyzakładowe. Tyle tylko, że posiłek spożywany tuż po południu nie jest traktowany jako obiad. Obiad Włosi jedzą dopiero koło 20.00. Nasi dietetycy dostaliby szału. Obiad celebruje się z rodziną, przyjaciółmi lub znajomymi. Tym razem stół musi być suto zastawiony. Prawdziwe obżarstwo.

Pierwszego dnia po przylocie z Polski przekonałem się o różnicach w rozkładzie posiłków. Byłem w Mediolanie po 15.00. Gospodarze wytrzeszczyli oczy ze zdumienia, kiedy oznajmiłem, że zjadłbym obiad. Wyjaśnili mi grzecznie lokalne zwyczaje. Między 15.00 a 19.00 wiele restauracji jest najzwyczajniej w świecie zamkniętych (w swoim czasie w Bawarii natknąłem się na podobny zwyczaj zamykania restauracji między posiłkami). Musiałem być dzielny. Zaadoptowanie się do innego rozkładu posiłków przyszło mi łatwo, choć nie wiem, czy na dłuższą metę takie obżeranie się na noc wyszłoby mi na zdrowie. Inna sprawa, że Włochom najwyraźniej to służy.

Bardzo lubię kuchnię włoską. Było to zatem kilka dni prawdziwych rozkoszy dla podniebienia. Znam trochę potraw włoskich, ale mam dość stereotypowe wyobrażenie o włoskiej kuchni. Teraz miałem okazję spróbować po raz pierwszy wielu nieznanych mi dań. Jednym z największych odkryć jest dla mnie gnocchi allo zola. Proste danie: przypominające nasze kopytka kluski z sosem na bazie sera gorgonzola, a jaka radość dla kubków smakowych. Kuchnia lombardzka jest oczywiście kuchnią regionalną i ma swoją specyfikę. W sumie jest bardziej kontynentalna niż śródziemnomorska. Widać w niej wyraźnie inspiracje i zapożyczenia z kuchni austriackiej, czy nawet niemieckiej. Kiedy w ostatni wieczór gospodarze zaproponowali dania wyłącznie kuchni lombardzkiej, nie byłem zbyt zachwycony. Było sporo dość tłustych mięs w różnej postaci. Żadnego makaronu. Tego wieczoru jedynie deser z kasztanów i serka mascarpone zasługiwał na uwagę, choć gospodarze wyraźnie od niego stronili. Pobyt w Mediolanie to były piękne dni. Teraz pozostało tylko powzdychać z tęsknotą za tamtymi chwilami, kiedy włoskie jedzenie było wszędzie wokół. I co najwyżej pójść do lokalnej włoskiej restauracji.

Miasto datuje swe początki na IV wiek p.n.e. Założone zostało przez celtyckie plemię Insubrów. W 222 roku p.n.e. osadę podbił Rzym. Ranga miasta wzrosła w okresie schyłkowego cesarstwa, kiedy stało się ono jedną z siedzib dworu cesarskiego. To właśnie tutaj w 313 roku cesarz Konstantyn wydał edykt, który uznał chrześcijaństwo za religię równouprawnioną z innymi, kończył okres prześladowań i faktycznie kładł podwaliny pod triumf tej religii. Upadek cesarstwa na Zachodzie odcisnął swoje piętno na losach miasta. W czasie wojen gockich Frankowie spustoszyli i zniszczyli miasto. Nowa epoka w dziejach Mediolanu zaczęła się wraz z opanowaniem tych terenów w 569 roku przez Longobardów. Nazwa tego germańskiego ludu wywodzi się podobno od długich bród, które nosili (łac. longa barba), co odróżniało ich od romańskiej ludności Italii. To od Longobardów pochodzi obecna nazwa prowincji, której stolicą jest Mediolan: Lombardia. Nie ma jednak nic bardziej ulotnego w historii niż potęga. Ci, przed którymi drżała Italia, musieli w drugiej połowie VIII stulecia zgiąć karki przed Frankami. Karol Wielki koronował się na króla Longobardów. Był to tylko etap na drodze do budowy imperium i odnowienia cesarstwa na Zachodzie. Cesarstwo Franków wprawdzie nie przetrwało długo, ale Lombardia na długie stulecia stała się częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Mieszkańcy Mediolanu nie byli jednak zadowoleni ze swojego statusu. W mieście powołano do życia komunę (nie mylić z komunizmem - chodzi o wspólnotę mieszkańców), która zaczęła walkę o autonomię. Nie było to niczym wyjątkowym. Na przełomie XI i XII stulecia powstało we Włoszech wiele komun miejskich domagających się swobód. W połowie XII wieku doprowadziło to do konfrontacji z Fryderykiem I Barbarossą. W 1162 roku, po prawie dwuletnim oblężeniu, cesarz zdobył buntujący się Mediolan. Miasto zostało splądrowane i całkowicie zniszczone. Dzięki wsparciu innych miast powstałej kilka lat później Ligi Lombardzkiej miasto odbudowano. Niedaleko Mediolanu, pod Legnano, w 1176 roku wojska cesarskie poniosły straszliwą klęskę, co ułatwiło podpisanie pokoju, który zagwarantował miastom we Włoszech autonomię. Mediolan został księstwem. Walka o władzę w Mediolanie toczyła się odtąd między wielkimi rodami. W 1450 roku władzę w Mediolanie zagarnął kondotier Francesco Sforza, dając początek rządom tego rodu. Prawnuczka Francesco, Bona, została 1518 roku żoną króla Polski Zygmunta I. Za rządów Sforzów Mediolan stał się jednym z głównych ośrodków politycznych i kulturalnych w północnych Włoszech. W 1482 roku do miasta zawitał Leonardo da Vinci, oferując swoje usługi jako malarz i inżynier księciu Lodovico Sforzy, zwanemu z powodu ciemnej karnacji skóry "il Moro". Książę ten był dość wyjątkową kanalią, ale - gwoli sprawiedliwości - nie odbiegał swoim poziomem moralnym od jemu współczesnych władców włoskich. Tak się jakoś dziwnie w historii składa, że dość często tacy despoci zostawali mecenasami kultury. Leonardo przebywał w Mediolanie przez 18 lat, do chwili, kiedy jego protektor-intrygant stracił władzę i został uwięziony. Sforzowie odzyskali przejściowo władzę w Mediolanie, ale nie na długo. Po wygaśnięciu rodu w 1535 roku Mediolan przeszedł we władanie cesarza Karola V. W efekcie podziału dziedzictwa Habsburgów Mediolan trafił w ręce hiszpańskiej linii rodu. W początkach XVIII wieku, kiedy wygasła linia Habsburgów hiszpańskich, przeszedł w ręce Habsburgów austriackich. W okresie wojen napoleońskich był stolicą kolejnych republik tworzonych przez Napoleona. To wtedy powstała w Palazzo di Brera akademia sztuki. Napoleon złupił kościoły włoskie i posiadłości arystokratów, a zebraną tym sposobem kolekcję obrazów umieścił w tym mediolańskim pałacu. Nic dziwnego, że na otoczonym arkadami dziedzińcu stoi wielki posąg Napoleona wykonany w 1809 roku. Kiedy zawierucha wojen napoleońskich się skończyła, Mediolan wrócił pod panowanie Austrii. Wiek XIX to we Włoszech czas Risorgimento, czyli walki o zjednoczenie polityczne i wyzwolenie spod obcego panowania ziem włoskich. Na czele ruchu zjednoczeniowego od czasu Wiosny Ludów stał Piemont, czyli Królestwo Sardynii. W 1859 roku, dzięki pomocy Francji, Sardynia odebrała Austrii Mediolan z całą Lombardią. Dwa lata później proklamowano powstanie Królestwa Włoskiego. Gwałtowny rozwój zapewnił Mediolanowi dominację gospodarczą we Włoszech.

 
 
  Castello Sforzesco  
Castello Sforzesco (luty 2009). Zamek książęcy ufundowany w latach 1450-66 przez Francesco Sforzę. Jest to potężny zespół budowli ceglanych na rzucie kwadratu, otoczony murem z blankami i basztami na narożach.
 
 
  Castello Sforzesco  
Castello Sforzesco (luty 2009).
 
 
  Castello Sforzesco  
Castello Sforzesco nocą (luty 2009).
 
 
  Castello Sforzesco  
Fontanna przed Castello Sforzesco nocą (luty 2009).
 
 
 
Galeria Wiktora Emanuela II
 
Galeria Wiktora Emanuela II (luty 2009). Elegancki, wielopiętrowy pasaż handlowy z II połowy XIX wieku. Architekt, który go zaprojektował, zginął tragicznie na dzień przed otwarciem - spadł z dachu budowli. W Galerii znajdują się butiki najelegantszych projektantów mody.
 
 
  Galeria Wiktora Emanuela II  
Galeria Wiktora Emanuela II nocą (luty 2009).
 
 
 
Katedra Santa Maria Nascente
 
Katedra Santa Maria Nascente (Najświętszej Marii Panny) (luty 2009). Ogromna budowla jest drugą co do wielkości świątynią we Włoszech. Jej budowa trwała przez wieki. Zaczęto ją wznosić w 1386 roku. Konsekracja miała miejsce w 1572 roku. Jeszcze w XIX i XX wieku dobudowywano wyższe partie i dekoracje w stylu neogotyckim.
 
 
 
Madonnina
 
Madonnina (luty 2009). Tak zdrobniale nazywa się 4-metrową figurę Matki Boskiej umieszczoną w 1774 roku na szczycie iglicy katedry Santa Maria Nascente.
 
 
 
Katedra Santa Maria Nascente
 
Katedra Santa Maria Nascente (luty 2009). Katedrę o powierzchni ponad 11.000 metrów kwadratowych zdobi 135 wież i wieżyczek oraz ponad 3 tysiące figur.
 
 
  Katedra Santa Maria Nascente  
Katedra Santa Maria Nascente (luty 2009). Budowę rozpoczęto w XIV wieku z inicjatywy księcia Giangaleazza Viscontiego. Chociaż ambitny książę Visconti zmuszał murarzy do pracy w nocy, to budowę zakończono dopiero w XX wieku. Aż do 1974 roku mediolańczycy obciążeni byli specjalnym podatkiem na rzecz katedry.
 
 
  Piazza del Duomo  
Piazza del Duomo, czyli Plac Katedralny nocą (luty 2009). Od lewej: fragment Galerii Wiktora Emanuela II , pomnik Wiktora Emanuela II (Wiktor Emanuel II zjednoczył Włochy, dlatego jest tak honorowany) i Katedra Santa Maria Nascente.
 
 
  Katedra Santa Maria Nascente  
Katedra Santa Maria Nascente nocą (luty 2009).
 
 
  Pomnik Wiktora Emanuela II  
Pomnik Wiktora Emanuela II na tle Katedry (Il Duomo) (luty 2009).
 
 
  Bazylika S. Lorenzo Maggiore  
Bazylika S. Lorenzo Maggiore (luty 2009). Stoi na miejscu starszej budowli z IV wieku, która spłonęła w XI stuleciu.
 
 
  16 kolumn rzymskich przed bazyliką S. Lorenzo Maggiore  
16 kolumn rzymskich przed bazyliką S. Lorenzo Maggiore (luty 2009).
 
     
 
Site copyrights© 2009 by Karol Ginter